Podobno PKB cyfrowego świata Second Life wynosi 500 milionów dolarów, czyli więcej, niż Produkt Krajowy Brutto niektórych państw na świecie. Ponad dziesięcioletnia produkcja studia Linden Lab nie cieszy się już taką popularnością jak kiedyś, ale często podawana jest jako przykład futurystycznego świata przyszłości zasiedlanego przez awatary będące odpowiednikiem każdego z nas. Nic więc dziwnego, iż wywodząca się z San Francisco firma planuje wykorzystać własne doświadczenie w kreowaniu wirtualnych społecznościowych przestrzeni i od jakiegoś czasu pracuje nad Project Sansar – VR-owym następcą Second Life.

Ich najnowsza aplikacja podobnie jak pierwowzór będzie czymś w rodzaju wspólnej cyfrowej przestrzeni, której ostateczny wygląda zależeć będzie w największym stopniu od zamieszkującej go społeczności. Project Sansar określany jest przez Linden Lab mianem platformy wirtualnych doświadczeń. Jej celem będzie demokratyzacja wirtualnej rzeczywistości i stworzenie nowego, kreatywnego medium. Platforma ta umożliwi swoim użytkownikom tworzenie i udostępnianie własnych wieloosobowych doświadczeń, a także zarabianie na nich. Ma być to na tyle łatwe i intuicyjne, że powinny poradzić sobie z tym wyzwaniem osoby na każdym poziomie zaawansowania.

Użytkownicy aplikacji reprezentowani będą przy pomocy awatarów potrafiących wyrażać ekspresję. Komunikacja pomiędzy nimi przyjmie tradycyjne formy czatu tekstowego i głosowego. Zapowiedziano wysoką jakość wizualną środowiska, dźwięku 3D oraz symulację fizyki. Sansar ma być przede wszystkim wielką platformą skupiającą wiele innych dostępnych obecnie doświadczeń i aplikacji VR z dużym naciskiem na funkcje społecznościowe.

Project Sansar

„Chcemy obniżyć barierę wejścia dla tworzenia doświadczeń VR.” – powiedział w ubiegłym roku Ebbe Altberg, CEO w Linden Lab. „Poprzez znaczne rozszerzenie potencjalnej liczby twórców wirtualnych doświadczeń, Project Sansar zwiększy wartość wirtualnej rzeczywistości w wielu różnych dziedzinach, począwszy od gier i rozrywki po edukację, architekturę, sztukę, budowanie społeczności, spotkania biznesowe, opiekę zdrowotną, konferencje, szkolenia i wiele więcej.”

Altberg zapowiedział wówczas, że firma nie wypełni wirtualnego środowiska własnymi doświadczeniami lub elementami przeniesionymi z Second Life. Zamiast tego pozwoli użytkownikom kształtować świat od początku samodzielnie. Dotychczas prace nad projektem prowadzone są w ramach programu „Creator Preview” skierowanego do osób, które chciały jako pierwsze uczestniczyć w tworzeniu nowego świata VR. Pierwsze zajawki przedstawiające lokacje wykreowane dotychczas, m.in. Mars, egipski grobowiec czy salę kinową, możecie zobaczyć poniżej.

Twórcy Project Sansar chcą jak najbardziej uprościć proces realizowania wizji użytkowników poprzez zapewnienie im wszechstronnej platformy, dzięki której będą mogli ominąć takie kwestie jak hosting, dystrybucja oprogramowania, system komunikacji, płatności online, tryb multiplayer czy zgodność z istniejącymi przepisami prawa.

Jeżeli tylko Linden Lab sprosta postawionemu przez siebie wyzwaniu wszystko wskazuje na to, że mamy szansę na pierwszy poważny VR-owy „Metaverse”. Premiera być może już w pierwszym kwartale przyszłego roku.

  • Maciej Soinski

    Pamiętam hype na SL w 2007 roku. W sumie to Second Life w latach swojej świetności miało podobne problemy jak komercyjny VR w latach dziewięćdziesiątych. Duże obietnice na papierze, ale bardzo słaba realizacja tych obietnic w rzeczywistości. Second Life w artykułach prasowych jawił się jak ziszczenie idei metawersum, firmy otwierały swoje oddziały, uniwersytety chciały tam uczyć, ale po zalogowaniu okazywało się, że działa to słabo, a koszty utrzymania terenu wysokie. Może idąc przykładem VR, które po 30 latach wreszcie spełnia pokładane w nim nadzieje, Second Life będzie zaczątkiem metawersum.