Polski kosmiczny survival Detached właśnie wyszedł z fazy „wczesnego dostępu”. W związku z tym postanowiliśmy sprawdzić m.in. to czy twórcom gry udało się ograniczyć wśród graczy chorobę lokomocyjną, której efekty można było wyraźnie odczuć we wczesnej wersji produkcji Anshar Studios.

Detached katowickiego studia Anshar to swego rodzaju odpowiedź na inny kosmiczny survival – Adr1ft – wydany w marcu ubiegłego roku wraz z premierą gogli Oculus Rift. Wspomniana gra nie zyskała uznania graczy okazując się jednym z większych rozczarowań miłośników gier wirtualnej rzeczywistości. Na szczęście w przypadku rodzimej produkcji jest znacznie lepiej, o czym może świadczyć chociażby pozytywne przyjęcie Detached na Steamie, gdzie gra sprzedawana jest w cenie 22,99€.

Wprowadzenie

Gra należy do gatunku ‚kosmicznych surwiwali’ i często jest porównywany jest ze wspomnianą wcześniej grą ADR1FT inspirowaną filmem „Grawitacja” z 2013 roku. Podobnie jak konkurencyjna produkcja jest pierwszoosobowym doświadczeniem, w którym gracz wciela się w skórę astronauty.

„Detached to eksploracyjna gra VR osadzona w zimnej przestrzeni kosmicznej, gdzie będziesz musiał wykazać się taktyką i umiejętnościami aby przetrwać. Uwięziony na opuszczonej stacji kosmicznej, podejmujesz walkę z upływającym czasem o znalezienie swojej załogi zanim zapasy tlenu się wyczerpią. Gdy już zrozumiesz jak otworzyć śluzy, zlokalizujesz zasilanie i odblokujesz transmitery, coś zaczyna ci podpowiadać, że nie jesteś sam gdy w końcu wydostajesz się by stawić czoła bezbrzeżnej pustce kosmosu.”

Oprawa audiowizualna

Tym czego na pewno nie można zarzucić twórcom Detached jest oprawa graficzna. Już samo menu, które sadza nas za pulpitem sterowania znajdującym się na stacji kosmicznej, prezentuje się bardzo przyzwoicie. Największe jednak wrażenie robią otwarte przestrzenie, których uświadczymy w tej grze wiele.

Na uwagę zasługuje także znakomicie budująca klimat kosmicznego osamotnienia ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Mikołaja Stroińskiego (Wiedźmin 3, Zaginięcie Ethana Cartera).

Mechanika

Gra posiada zarówno tryb dla jednego gracza, jak i multiplayer, w którym mierzymy się z innym graczem w rozgrywce przypominającej zasady „capture flag”, z tą różnicą, że zamiast uprzedzić przeciwnika w zdobyciu fagi, naszym zadaniem jest przejęcie paczki.

Dużą rolę podczas rozgrywki stanowi nasz skafander, który wyposażony jest w kilka przydatnych funkcji takich jak tarcza, możliwość wystrzeliwania rakiet czy system pozwalający na szybsze poruszanie się. Z kolei tlen i paliwo to coś o czym musimy pamiętać w każdym momencie, bowiem wyczerpanie się jednego z nich automatycznie skazuje nas na porażkę.

W trybie singleplayer naszym zadaniem jest wykonywanie kolejnych misji polegających na przeszukiwaniu opuszczonej stacji kosmicznej i jej najbliższej okolicy oraz rozwiązywaniu różnego rodzaju zagadek. Autorzy Detached tak jak wcześniej zapowiadali postawili na eksplorację, rywalizację oraz przetrwanie, niemal całkowicie rezygnując z przemocy.

Sterowanie

W Detached możemy sterować zarówno za pomocą myszki i klawiatury, gamepada, jak i kontrolerów ruchowych dla Oculus Rifta lub HTC Vive. Ja osobiście polecam ten ostatni sposób, ale żaden z nich przynajmniej na początku nie należy do najłatwiejszych. Poruszanie się w stanie nieważkości nie jest czynnością prostą do opanowania.

W przypadku kontrolerów ruchowych Oculus Touch, z których korzystałem, jeden z nich odpowiada za poruszanie się do przodu, natomiast drugim nadajemy rotację i obracanie kosmicznego skafandra. Służą do tego triggery obsługiwane palcami wskazującymi. Drugi zestaw triggerów (palce środkowe) odpowiada za wytracanie ruchu. Pozostałe przyciski służą do aktywowania funkcji specjalnych skafandra.

Komfort

Na oficjalnym zwiastunie Detached autorzy gry z pełną premedytacją przytaczają kilka podstawowych praktyk funkcjonujących w branży deweloperskiej, których nieprzestrzeganie może powodować wśród VR-owych graczy zawroty głowy. Wszystkie te zasady zostały złamane i… bardzo dobrze. Inaczej tego typu tytuł nie miałby racji bytu.

„Detached oferuje ekstremalne doświadczenia VR, w tym gwałtowne przyspieszenia, spadki, obroty i skręty. W związku z tym nawet przy 90 klatkach na sekundę gra nie jest przeznaczona dla użytkowników wrażliwych na nagłe zmiany tempa czy kierunku.” – czytamy w komunikacie, który otrzymaliśmy od producenta gry.

Jest w tym dużo prawdy. Już podczas „pierwszych wrażeń” z wczesnej wersji zastanawiałem się czy powinniśmy chorobę symulacyjną w przypadku tego typu gier traktować jako wadę. Jak zachowałby się mój organizm gdybym rzeczywiście znalazł się przestrzeni kosmicznej i wykonywał różnego rodzaju akrobację? Zapewne nigdy tego nie sprawdzę, ale spodziewam się, że podobnie.

„Detached łamie wszelkie bariery, dotychczas przestrzegane przy tworzeniu gier na urządzenia VR” – mówi Łukasz Hacura, Prezes Zarządu Anshar Studios – „W większości obecnych gier na VR, starano się unikać problemu z nudnościami podczas rozgrywki kosztem funkcjonalności. W Detached ekstremalna rozgrywka bez ograniczeń jest fundamentalnym aspektem gry.”

Mimo wszystko w pełnej wersji odczułem pod tym względem znaczącą poprawę. Nie oznacza to jednak, że każdy będzie mógł czerpać przyjemność z rozgrywki.

  • Bahus

    Fajna gierka się zapowiada… chyba zanabędę ;). Osobiście czekam na Portal w VR. To byłaby masakra…

  • uzer1

    Powiem tak, gra mnie nie urzekła choć nie jest źle. Nie jest fanem tego gatunku ale widać że chłopaki się napracowali. Muza i klimat super. Nudności miałem tylko jak przesadziłem z obracaniem skafandra.