W ubiegłym miesiącu pojawiły się plotki sugerujące, że opóźnienie premiery konsoli Nintendo NX zostało spowodowane rzekomym wsparciem dla wirtualnej rzeczywistości. Według najnowszych doniesień The Wall Street Journal, nie jest to wcale takie oczywiste. Pracownicy japońskiej firmy wciąż zastanawiają się czy byłby to krok w dobrym kierunku.

Zakończone niedawno targi gier E3 w Los Angeles, tak jak przypuszczano, nie dały nam odpowiedzi na pytanie czy słynny japoński producent konsoli do gier zamierza wprowadzić do swoich produktów technologię wirtualnej rzeczywistości. Na taki krok zdecydowali się już najwięksi konkurenci Nintendo, firmy Sony (PlayStation VR) oraz Microsoft, który na E3 właśnie oficjalnie wkroczył do branży VR i zapowiedział konsolę Project Scorpio.

Według The Wall Street Journal dyrektor Nintendo – Shigeru Miyamoto − powiedział na dorocznym spotkaniu dla akcjonariuszy spółki, że pomysł taki jest rozważany, ale firma musi się solidnie przyłożyć do sprawdzenia czy ma to sens. Powodem tego jest to, że konsole Nintendo są przeznaczone do wielogodzinnych sesji. Jak wiadomo gry i doświadczenia wirtualnej rzeczywistości są w tej chwili projektowane do rozgrywki w krótszym okresie czasu, dlatego też wprowadzenie gogli VR może się mijać z celem założonym przed laty przez Japończyków.

Inną problemem, który poruszył Miyamoto, jest kwestia tego co sądzą rodzice graczy na temat własnych dzieci korzystających z headsetów VR. Biorąc to wszystko pod uwagę istnieje prawdopodobieństwo, że firma, która znana jest z tego, że często płynie pod prąd głównego nurtu interaktywnej rozrywki, odpuści w kolejnej generacji konsoli Nintendo temat wirtualnej rzeczywistości.

Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na oficjalne komunikaty spółki. Na razie niepotwierdzona została nawet przybliżona data premiery Nintendo NX.