Niedawna aktualizacja oficjalnego oprogramowania dla gogli Oculus Rift poza dodaniem kilku przydatnych funkcjonalności związanych z aplikacją sklepową Oculus Home wprowadziła także możliwość podpięcia do zestawu trzech dodatkowych czujników ruchu. W praktyce oznacza to, że przy użyciu Rifta jesteśmy w stanie osiągnąć już coś z czego słynie HTC Vive – rozgrywkę w trybie pokoju.

Aktualizacja Oculus Home do wersji 1.6 umożliwia jednoczesne podpięcie czterech czujników śledzących ruchy użytkownika gogli. Zapytacie dlaczego aż cztery skoro konkurencyjny HTC Vive opiera działanie swojego systemu „room-scale” jedynie na dwóch stacjach bazowych Lighthouse? Odpowiedź brzmi ‚precyzja’.

Dotychczas działanie systemu trackingu Oculusa polegało na wykorzystaniu jednego czujnika ruchu odpowiedzialnego za śledzenie położenia głowy w przestrzeni. Jest to rozwiązanie zupełnie wystarczające do rozgrywki prowadzonej na siedząco lub stojąco. Zapowiedziane na czwarty kwartał tego roku kontrolery ruchowe Oculus Touch dostarczone zostaną z dodatkowym czujnikiem ruchu, który pozwoli rozszerzyć zasięg śledzenia o określony obszar pokoju. Dzięki takiemu zabiegowi uzyskamy doświadczenie bardzo zbliżone właśnie do tego, które obecnie oferują gogle HTC Vive.

SteamVR Lighthouse

Oczywiście kontrolerów Oculus Touch nie ma jeszcze w sprzedaży. Nie znamy nawet ich przybliżonej ceny, ale część deweloperów, która prowadzi pracę nad grami i doświadczeniami VR współpracującymi z Touch’em już otrzymała je w wersji ‚dev-kit’. Do czasu premiery wersji konsumenckiej kontrolera ma zostać wysłanych ponad pięć tysięcy zestawów developerskich. Firma Oculus VR aktualizując oficjalne oprogramowanie ułatwiła im w ten sposób pracę.

Ponieważ wsparcie platformy Steam dla Rifta opiera się na Oculusowych sterownikach, teoretycznie możliwe jest już uruchomienie gier wykorzystujących tryb „room-scale”. Teorię w praktyce postanowił sprawdzić Caleb Eubanks z kanału Reality Check VR, a efekty jego eksperymentu możecie obejrzeć poniżej.

Jak się okazuje dwa dodatkowe czujniki (w sumie cztery) wpływają na stopień precyzji śledzenia. Większa liczba sensorów oznacza bardziej niezawodne śledzenie i ma szczególne znaczenie, gdy w jakiś sposób jeden z czujników „straci z oczu” użytkownika gogli.

Już dwa czujniki powinny wystarczyć, abyśmy mogli prowadzić rozgrywkę na przestrzeni określonego obszaru, dlatego też zapewne niewiele osób ostatecznie zdecyduje się na wykorzystanie pełni możliwości systemu. Dużym problem może okazać się okablowanie. Każdy sensor wymaga podłączenia do gniazda USB, co oznacza konieczność przeprowadzania co najmniej trzech kabli wzdłuż śledzonego obszaru pokoju. Stacje bazowe Lighthouse są w tym przypadku o tyle lepsze, że działają bezprzewodowo i wystarczy podłączyć je do najbliższego gniazdka elektrycznego. Niemniej jednak do końca roku twórcy HTC Vive prawdopodobnie stracą swój największy atut.