Jest szansa na wirtualną rzeczywistość w konsoli Nintendo Switch, ale dopiero wtedy, gdy komfort użytkowania gogli wzrośnie na tyle, że użytkownicy będą mogli grać godzinami bez żadnych problemów.

Już za niecały miesiąc zadebiutuje nowa konsola firmy Nintendo. Urządzenie o nazwie Switch, będące połączeniem możliwości rozwiązań przenośnych i stacjonarnych, pomimo wcześniejszych plotek nie będzie posiadać możliwości podłączenia gogli Virtual Reality.

Takie rewelacje ukazały się w czerwcu zeszłego roku w związku z opóźnieniem premiery konsoli występującej wówczas pod nazwą Nintendo NX, co odebrane zostało przez niektórych jako efekt przeznaczenia większej ilości czasu na dostosowanie urządzenia do technologii VR. Niemniej jednak nie wszystko jeszcze stracone.

Prezes Nintendo, Tatsumi Kimishima, udzielił niedawno wywiadu japońskiemu serwisowi Nikkei. Według dostępnego w sieci tłumaczenia firma obecnie bada temat wirtualnej rzeczywistości i zamierza dodać taką funkcjonalność do konsoli Switch w momencie, gdy tylko dowie się w jaki sposób użytkownicy będą mogli grać godzinami bez żadnych problemów.

Jest to o tyle zaskakujące, iż według informacji, które dotychczas posiadamy, przenośna konsola nie za bardzo nadaje się do współpracy z goglami VR. Będący na wyposażeniu wyświetlacz co prawda można by wykorzystać podobnie jak smartfony w rozwiązaniach takich jak Gear VR, Cardboard czy Daydream, jednak porównywalny z pierwszą deweloperską wersją Oculus Rift (DK1) ekran o rozdzielczości 1280×720 przekreśla szanse na sensowny poziom imersji. Wątpliwości budzi także moc operacyjna Nintendo Switch, która nie jest w stanie nawiązać rywalizacji z dostępnymi na rynku rozwiązaniami (np. PlayStation VR). Dlatego też być może słowa Kimishimy należy odbierać jako rozważania na temat zupełnie nowego urządzenia dedykowanego wirtualnej rzeczywistości.

W ubiegłym roku dyrektor Nintendo – Shigeru Miyamoto − powiedział na dorocznym spotkaniu dla akcjonariuszy spółki, że implementacja technologii VR jest rozważana, ale firma musi się solidnie przyłożyć do sprawdzenia czy ma to sens. Powodem tego jest to, że konsole Nintendo są przeznaczone do wielogodzinnych sesji. Jak wiadomo gry i doświadczenia wirtualnej rzeczywistości są obecnie projektowane do rozgrywki w krótszym okresie czasu, dlatego też wprowadzenie gogli VR w tym momencie może się mijać z celem założonym przed laty przez Japończyków.

Być może nie wszyscy pamiętają, ale Nintendo jest autorem konsoli Virtual Boy powstałej na fali pierwszej konsumenckiej generacji gogli VR z lat 90-tych. Jak dobrze wiemy ówczesny poziom technologii nie pozwolił zaadoptować się wirtualnej rzeczywistości w pokojach graczy. Japończycy tak jak i inni producenci pierwszych headsetów otrzymali solidną nauczkę i prawdopodobnie dlatego też podchodzą do tematu Virtual Reality z taką pokorą. Aczkolwiek byłoby nieco dziwne gdyby znane z innowacyjności Nintendo z tego powodu przespało obecną rewolucję VR, tym bardziej, że największe problemy technologiczne powoli odchodzą już do przeszłości.

Virtual Boy

Zobacz także: Historia konsoli Virtual Boy

  • Bahus

    „Jak wiadomo gry i doświadczenia wirtualnej rzeczywistości są obecnie projektowane do rozgrywki w krótszym okresie czasu”
    Tak, szczególnie Elite Dangerous, Dirt Rally, DCS World czy Project Cars. Sam szczególnie przy tym pierwszym spędzam wielogodzinne bezproblemowe sesje. Zamiast próbować czym jest VR niech się za to wezmą. Efekt błędnika mija po tygodniu, dwóch i organizm przestaje się już gubić odnajdując się w nowej rzeczywistości.