Poznaliśmy cenę i przybliżoną datę premiery deweloperskiej wersji rękawicy wirtualnej rzeczywistości Manus VR.

Holenderski start-up Manus VR jest już coraz bliżej realizacji kolejnego marzenia futurystów. Firma rozpoczęła zbieranie zamówień przedpremierowych na deweloperską wersję opracowywanej przez siebie bezprzewodowej rękawicy wirtualnej rzeczywistości. Urządzenie sprzedawane jest w cenie 1000 euro. Według zapowiedzi realizacja preorderów rozpocznie się w czerwcu.

Manus VR zaoferuje precyzyjne śledzenie każdego z palców osobno wykorzystując do tego specjalny zestaw czujników zgięcia, które zostały umieszczone na wszystkich palcach. Rękawica zawiera również inne czujniki pomiarowe (żyroskop, akcelerometr oraz magnetometr) wychwytujące rotację i odchylenia urządzenia, osiągając w sumie aż sześć stopni swobody, a także silniczki wibracyjne zapewniające wrażenia haptyczne.

Twórcy urządzenia od dłuższego czasu eksperymentują z technologią SteamVR. Jak się okazuje dzięki połączeniu możliwości rękawicy oraz kontrolerów VR dla gogli HTC Vive uzyskamy nie tylko precyzyjny tracking wszelkich ruchów dłoni użytkownika – za co odpowiada Manus – lecz także ramiom. W tym przypadku „w ruch” wchodzi system odpowiadający za śledzenie w przestrzeni kontrolerów SteamVR, które po odpowiednim przymocowaniu do naszych przedramion doskonale spisują się w przenoszeniu ich położenia do świata wirtualnej rzeczywistości. W rezultacie otrzymujemy efekt widoczny poniżej.

Jak czytamy na blogu Manusa gogle HTC Vive są w tym momencie jedynym headsetem współpracującym z rękawicą. Jej twórcy zaprojektowali także, wycenioną na dodatkowe 200 euro, specjalną opaskę umożliwiającą przypięcie urządzenia do Vive Trackera.

Według producentów wbudowany w rękawicę Manus akumulator powinien pozwolić na 3 do 6 godzin intensywnego użytkowania. W razie potrzeby będzie ją można także ręcznie wyprać. Zainteresowanych odsyłamy na stronę Manus VR, gdzie przyjmowane są zamówienia przedpremierowe.

Z rękawicy korzystają już od zeszłego roku pracownicy NASA. Amerykańska agencja rozpoczęła współpracę z Manusem, w celu rozszerzenia możliwości stworzonego jakiś czas temu środowiska szkoleniowego mieszanej rzeczywistości. Termin „Mixed Reality” oznacza w tym przypadku dosłowne połączenie obu rzeczywistości.

Wirtualny system szkoleniowy wykorzystuje gogle HTC Vive oraz aplikację stworzoną na silniku Unreal Engine 4. Odwzorowuje ona szczegółowo wnętrza Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) wraz z załogą, a dzięki wykorzystaniu technologii silnika fizyki NVIDIA PhysX, także zachowanie przedmiotów w przestrzeni kosmicznej. Wiele elementów istniejących na stacji zostało odtworzonych na Ziemi, zwiększając w ten sposób poziom realizmu i imersji. Innymi słowy, jeżeli w symulatorze ISS znajduje się półka, uczestnik programu szkoleniowego może ją fizycznie poczuć, pomimo obecności w wirtualnym środowisku.

W tym momencie nie wiadomo jeszcze kiedy rękawica Manus VR zadebiutuje na rynku konsumenckim.

  • Bahus

    Sam sprzęt to jeszcze nie wszystko o czym można się przekonać posiadając któregoś z dużych VR’ów, najważniejsze żeby znalazły się produkcje skierowane do niego. Jeśli chodzi o mnie to zaimplementowanie tych rękawic w symulatorze DCS World na pewno popchnąłby mnie do zakupy.

    • Pawel

      Dokladnie. Wiem po sobie. Kupilem niedawno PS VR, oczarowany glownie, nowym Residentem. Resident pekl w jeden weekend i …. nie ma w co grac. Te „popierdolki” , zajmujace kilkanascie minut gry, z grafika, ktora w Unity 3d robi sie w kilka dni, sa moze dobre do prezentacji znajomym, chociaz ceny sa wrecz zlodziejskie za te mini gierki. Jesli w najblizszym czasie nie wyjdzie kilka dobrych i pelnowymiarowych tytulow, to cienko to widze.

      • Bahus

        Finalnie nie jest aż tak źle, zależy co kto lubi, na razie głównie mamy symulacje. Z dobrych pełnoprawnych tytułów to począwszy od darmowego DCS World na Steam poprzez genialnego Elite Dangerous który skrada życie;) aż do Project Cars, Dirt Rally czy Euro Truck 2. Deficyt jest i to spory w FPS’ach i TPP. Z chęcią zanurzyłbym się w Assasins Creed’a czy Splinter Cell’a przy użyciu VR. Na razie mało jest pierwszoligowych graczy, ale i sam sprzęt który uciągnie duże produkcje na VR jest jeszcze stosunkowo drogi, chociaż muszę powiedzieć że jestem miło zaskoczony jak poszybowały ceny GTX’ów 1080 w dół. Ja swojego Rog Strix 1080 OC kupowałem w maju zeszłego roku za 3600zł, obecnie kosztuje 2990zł a fajnego 1080 od MSI czy Gigabyte można kupić już za 2500zł… czyli prawie tyle co kosztował dobry 1070. Im tańszy będzie sprzęt tym szybciej będzie się popularyzował i spadną hamulce twórców gier… póki co czekamy.