Dobra wiadomość dla wszystkich wielbicieli komputerowych strzelanek. Firma Striker VR pracuje na nowym gadżetem haptycznym – repliką broni przeznaczoną do gier wirtualnej rzeczywistości.

Striker VR będzie dysponował kilkunastoma trybami odczuć haptycznych, mogącymi z powodzeniem symulować różne rodzaje uzbrojenia. Jak widać na filmiku poniżej dostępny jest już efekt pojedynczego strzału, krótkiej serii, tryb ciągły, a także przeładowania, drżenia samej broni, czy inne mogące udawać zarówno broń współczesną, jak i lasery, piłę mechaniczną lub różnego rodzaju „mega-działa” rodem z przyszłości. Twórcy chcą także, by broń współpracowała z wirtualnym środowiskiem zewnętrznym. Gdy w okolicy naszego awatara coś wybuchnie – broń zawibruje – wzmagając poczucie immersji u gracza.

Odrzut broni przy wystrzale na pewno nie jest aż tak silny jak w przypadku prawdziwego strzału, jednak na potrzeby immersji w grze wystarczający. Poza tym gracz nie nabawi się tutaj kontuzji ramion, obojczyka lub innych urazów, co przy normalnej sile odrzutu może się zdarzyć, gdy nie trzyma się broni w prawidłowy sposób. Co najwyżej strzeli sobie w wirtualną stopę… Osobiście najczęściej w takich grach (przyznaję się jako gracz chętny lecz „mało umiejętny”), często trafiam nie w ten przycisk na padzie albo na klawiaturze co trzeba i rzucam sobie np. granat pod nogi. Z ARENĄ Infinity takie nietrafienie w przycisk jest trudniejsze – bo trigger to w końcu trigger, a nie „Y”, spacja, trójkąt, czy jeszcze coś innego.

Broń będzie bezprzewodowa, a pierwsze urządzenia przeznaczone zostaną głównie dla odbiorców takich jak salony Virtual Reality. W Striker VR pracują już jednak nad wersją konsumencką. Problemem dla nich jest system śledzenia. Producenci nie chcą wykorzystywać urządzeń drogich i bardzo skomplikowanych. Chcieliby za to, by ich sprzęt stał się częścią istniejących już systemów trackingu takich jakie mają np. Oculus czy HTC Vive. Twórcom wirtualnej broni już jakiś czas temu udało się zintegrować replikę z systemem Sixense STEM, ale producenci najpopularniejszych gogli wciąż nie uwolnili jeszcze swojego oprogramowania firmom trzecim.