Japońska firma FOVE przygotowująca się do wypuszczenia na rynek gogli VR z funkcją śledzenia ruchów gałek ocznych poinformowała o pozyskaniu 11 milionów dolarów inwestycji, które mają pomóc przyśpieszeniu masowej produkcji urządzenia.

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli twórców headsetu, urządzenie które w ubiegłym roku pozyskało na Kickstarterze kolejne 480 tysięcy dolarów, może zadebiutować jeszcze na przełomie tegorocznej jesieni i zimy.

Tym co wyróżnia japońskie gogle od konkurencji jest wspomniany wcześniej „eye tracking”, czyli możliwość śledzenia wzroku użytkownika. Funkcja ta przede wszystkim ułatwi nawigację w wirtualnym świecie. Podczas gdy w obecnych na rynku headsetach sterowanie odbywa się za pomocą myszki i klawiatury lub ruchów głowy, w goglach FOVE wystarczy spojrzeć na wybrany element menu, aby dokonać interakcji.

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby przewidzieć jak tego typu rozwiązanie wspomoże sterowanie w grach VR, tym bardziej, że „eye tracking” może znacząco przyśpieszyć działanie aplikacji. Wystarczy, że karta graficzna zachowa część swojej mocy obliczeniowej, przez co skróci czas renderowania obiektów, na które spogląda użytkownik. Japończycy deklarują, że funkcja nazwana „foveated rendering” sprawdzi się szczególnie wśród posiadaczy tańszych komputerów.

Innym ciekawym wykorzystaniem śledzenia wzroku jest tzw. „Avatar eye-mapping”, czyli opcja, która przyda się szczególnie w przypadku aplikacji społecznościowych umożliwiających kontakt z drugim człowiekiem w wirtualnej rzeczywistości przy pomocy awatarów. Zastosowanie śledzenia ruchów gałek ocznych sprawi, że emocje przekazywane przez naszą wirtualną postać będą jeszcze bardziej zbliżone do naturalnych.

Firma od jakiegoś czasu zapowiadała integrację gogli FOVE z technologią śledzenia ruchów użytkownika – SteamVR Lighthouse. W ostatnim komunikacie na Kickstarterze poinformowano o porzuceniu tych planów na rzecz własnego, podobnego rozwiązania. Możliwe jednak, że integracja z „latarnią” nastąpi w dalszej przyszłości.