Wiele wskazuje na to, że decyzja o dodaniu pełnoprawnego trybu Virtual Reality w grze Resident Evil 7 okazała się strzałem w dziesiątkę. Pomimo iż wsparcie dla gogli VR otrzymał jedynie konsolowy PlayStation VR, niemal 10 procent wszystkich graczy stanowią właśnie użytkownicy headsetu Sony.

W tym tygodniu zadebiutowała pierwsza pełnoprawna gra wirtualnej rzeczywistości, której tytuł powinien rozpoznać każdy, nawet niedzielny gracz. Resident Evil 7: Biohazard, czyli kolejna część słynnej japońskiej serii gier z gatunku survival horror, oprócz premiery na PlayStation 4 (a także Xbox One i PC) otrzymała również pełnowymiarowy tryb VR współpracujący z goglami PlayStation VR.

Okazuje się, że aż niemal 10 procent wszystkich graczy Resident Evil 7 (nie tylko na PS4) stanowią gracze VR-owi. Na chwilę obecną ponad 818 tysięcy graczy zapisało się do gromadzącej statystyki usługi ResidentEvil.net. 78 tysięcy (9,56%) z nich stanowią użytkownicy PlayStation VR.

To wynik całkiem niezły zważywszy na ograniczoną dostępność gogli PlayStation VR na rynku konsumenckim. Przykładowo w Japonii, czyli kraju z którego wywodzi się Sony, trzy miesiące po światowej premierze PSVR zainteresowani nabyciem konsolowych gogli wciąż muszą wystać swoje w długich kolejkach. Podobno popyt na headset jest tak wielki, że osoby które możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach nie mają żadnej pewności dokonania zakupu.

Akcja Resident Evil 7: Biohazard toczy się w na pozór opuszczonej rezydencji w cichym miasteczku na południu Stanów Zjednoczonych. Gracze wcielają się w mężczyznę o imieniu Ethan, który udaje się tam w poszukiwaniu zaginionej żony. W przeciwieństwie do poprzednich części, gdzie rozgrywka ukazywana była z perspektywy trzeciej osoby, tym razem Capcom zdecydowało się na widok z oczu bohatera.

Jak dotychczas Resident Evil 7 zbiera bardzo dobre oceny od recenzentów (86/100 na metacritic) i całkiem przyzwoite od graczy (7,4/10). Gra dostępna jest w sklepie PS Store w cenie 249 zł za wersję podstawową.