Zapowiada się ciąg dalszy procesu ZeniMax vs Facebook / Oculus VR. Jeżeli amerykański sąd znów przyzna rację byłemu pracodawcy Johna Carmacka, sprzedaż gogli Oculus Rift i Samsung Gear VR może zostać wstrzymana.

Jak podaje agencja Reuters firma ZeniMax zwróciła się do sądu w Dallas z wnioskiem o wstrzymanie sprzedaży gogli wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift i Gear VR. Sprawa dotyczy głośnego procesu pomiędzy ZeniMaxem a będącą właścicielem Oculus VR firmą Facebook.

Zgodnie z wcześniejszym orzeczeniem sądu firma ZeniMax Media roszcząca sobie prawa do technologii, na bazie której powstały gogle Oculus Rift, otrzyma pół miliarda dolarów zadośćuczynienia. Na tę kwotę składa się 200 milionów przyznanych z uwagi na złamanie umowy o poufności, a także 50 milionów dolarów będących efektem naruszenia praw autorskich. Dalsza część odszkodowania dotyczy fałszywych zeznań w sprawie pochodzenia wykorzystywanej przez założycieli Oculusa technologii. Facebook zapłaci z tego tytułu 50 milionów dolarów, a drugie tyle dorzuci z własnej kieszeni Palmer Luckey. Podstałe 150 milionów dolarów wyłoży inny współzałożyciel i były już dyrektor generalny Oculus VR – Brendan Iribe.

Wyniki procesu nie zadowoliły żadnej stron w pełni. Firma ZeniMax oczekiwała bowiem zadośćuczynienia w postaci 4 miliardów dolarów. Co prawda uznano, iż Palmer Luckey, jeden ze współzałożycieli powstałego w 2012 roku start-upu, złamał umowę o zachowaniu poufności, ale został on uniewinniony z najpoważniejszego zarzutu – kradzieży tajemnicy handlowej.

Tworca Oculus Rift - Palmer Luckey
Palmer Luckey

To jednak dla ZenMaxu zbyt mało i tak jak wcześniej zapowiadano firma wystąpiła o zakaz sprzedaży urządzeń, których oprogramowanie wykorzystuje fragmenty należącego do niej kodu (Oculus PC SDK i Oculus Mobile SDK). Wniosek dotyczy także kodu umożliwiającego integrację Oculusowych gogli z silnikami gier Unreal Engine oraz Unity, co może oznaczać w tym przypadku wstrzymanie sprzedaży gier dostępnych ekskluzywnie w cyfrowym sklepie Oculus Home dla Rifta i mobilnych gogli Samsung Gear VR, których Oculus VR jest współproducentem.

Gdyby jednak sąd w Dallas nie przychylił się do złożonego wniosku, ZeniMax w zamian zadowoli się udziałem w 20 procentach zysków wygenerowanych przez Oculusa na przestrzeni przynajmniej 10 najbliższych lat. Mowa o wszystkich produktach i oprogramowaniu zawierającym ‚własność intelektualną’ ZeniMax.

Firma twierdzi, iż kod wykradziony został przez Johna Carmacka, gdy ten pracował w zależnej od ZeniMax spółce id Software. Co ciekawe sąd przyznał, iż amerykański programista rzeczywiście wyniósł kod źródłowy i „tysiące dokumentów” nt. technologii VR co uczynił przy pomocy pamięci USB, ale nie wyznaczył dla niego żadnej kary.

Wyrok sądu nie jest jeszcze prawomocny. Facebook zdążył złożyć już odwołanie twierdząc, że jest on prawnie wadliwy i merytorycznie bezpodstawny. Szerzej o całej sprawie pisaliśmy w tym miejscu.

  • TerranoV

    To jest jakaś chora akcja. Tysiące ludzi wydało kupe siana na gogle i gry a ci chcą wszystko zablokować bo kawałek kodu powstał gdy ich pracownicy się nudzili. Nie jestem programistą i się nie znam ale czy nie mogą oni po prostu zmienić ten kodu na inny, zrobić update i włala. To chyba nic skomplikowanego skoro zrobili to już kilka lat temu, przy dużo mniejszych nakładach finansowych.

    • Yelon

      Zapewne trzeba by zrobić update każdej gry, ale w dzisiejszych czasach to raczej nie problem.

  • Bahus

    Zwykły skok na kasę. Nie ma takiej opcji żeby coś takiego zatrzymało postęp VR. Jeszcze niech im każą wyłączyć Oculus Home to będzie całkiem ciekawie.

    • Yelon

      Postępu zatrzymać nie zatrzymają, ale mogą napsuć sporo krwi. Osobiście nie wierze w taki scenariusz. Dowalą ewentualnie jakąś kare.

  • Adam Alicki

    Niech się teraz pałują. Wstrzymywali taką super technologię.

  • Maciej Soinski

    Warto poczytać co na ten temat ma do powiedzenia główny bohater czyli John Carmack. Delikatnie mówiąc nie podziela on zdania eksperta Zanimaxa, którego zadaniem było udowodnienie, że w oprogramowaniu dot. Rifta jest kod należący do Zenimax:

    „For the most part, the process went as I expected.
    The exception was the plaintiff’s expert that said Oculus’s implementations of the techniques at issue were “non-literally copied” from the source code I wrote while at Id Software.
    This is just not true. The authors at Oculus never had access to the Id C++ VR code, only a tiny bit of plaintext shader code from the demo. I was genuinely interested in hearing how the paid expert would spin a web of code DNA between completely unrelated codebases.”

    Na profilu facebookowym Carmacka jest całość jego opinii na ten temat i warto ją przeczytać, by zrozumieć co tam się działo. Generalnie problem polega na tym, że ani sędzia ani ława przysięgłych nie są programistami i nie są w stanie zrozumieć jakie bzdury opowiadał ekspert Zenimaxa. Pojęcie “non-literally copied” w odniesieniu do kodu źródłowego jest absurdem. Jeżeli Carmack napisał jakiś kod będąc pracownikiem Zenimaxa, a potem napisał nowy kod jako pracownik Oculusa, to one muszą być podobne, bo to pisał ten sam człowiek z tymi samymi umiejętnościami i wiedzą. To tak jakby kazać artyście namalować portret tej samej osoby i dziwić się, że dwa obrazy są podobne. Reasumując ekspert Zenimaxa nie był w stanie wskazać ani jednego większego fragmentu kodu należącego do Zenimax. Ciekawostka: sędzia nie pozwolił, by Carmack otrzymał tą „analizę” eksperta – mógł ją wysłuchać tylko na sali sądowej.

    Przypomina mi się sytuacja w mojego życia. Kiedyś młody domorosły informatyk miał naprawić niedziałającą stronę www pewnej firmy. Nie miał bladego pojęcia jak to zrobić i by zachować twarz naopowiadał prezesowi stek bzdur (wymyślił nawet nowe pojęcia informatyczne) i zrzucił winę na mnie. Ja będąc informatykiem wiedziałem, że on kłamie, ale prezes nie był w stanie roztrzygnąć sporu, bo nie miał kompetencji informatycznych. Myślę, że sędzia i ława przysięgłych byli w podobnej sytuacji jak ten prezes.

  • Giovanne

    Chciałem dokupić sobie Touch i dodatkowy trzeci sensor, ale przez tą akcję się wstrzymuję. Jak nie wyprostują tej sprawy to przy kolejnej generacji gogli raczej postawię na Vive. Nie widzi mi się zastanawiać czy Facebook nie wyjdzie rakiem z rynku VR.