Recenzja gry Eleven: Table Tennis VR.

Słowem wstępu

Jakiś czas temu użytkownicy gogli Oculus Rift mogli przez cały weekend testować symulator tenisa stołowego Eleven: Table Tennis VR. Postanowiłem wykorzystać tę okazję, tym bardziej, że kiedyś bardzo lubiłem grać w ping-ponga. Moja amatorska przygoda z tym sportem skończyła się wraz z ukończeniem szkoły średniej, więc była to świetna okazja do przypomnienia sobie jaką frajdę może sprawiać przebijanie celuloidowej piłeczki za pomocą rakietki na drugą stronę stołu.

Przygotowania

Aby zagrać w Eleven: Table Tennis VR potrzebować będziemy mniej więcej tyle wolnego miejsca co wynosi szerokość stołu do ping-ponga (czyli 1,5 metra), plus co najmniej po pół metra z każdej z czterej stron. Tyle powinno wystarczyć, jeżeli będziemy pamiętać o tym, że znajdujemy się wirtualnej rzeczywistości, bo w ferworze walki łatwo o tym zapomnieć.

Sam wirtualny stół możemy szybko i w prosty sposób dostosować pod siebie, tzn. ustawić jego wysokość i odległość w jakiej się od nas znajduje.

Oprawa graficzna i mechanika gry

Twórcy gry przygotowali 5 przyzwoicie prezentujących się środowisk/lokacji, w których możemy toczyć pojedynki, m.in. Studio (pokój typu loft), Desert (pustynia), Winter (pomieszczenie z krajobrazem zimowym za przeszkloną ścianą) oraz… muzeum. W przypadku naszych oponentów zastosowano tu awatary, które same w sobie są niewidoczne, ale wyświetlają elementy trzymane/założone przez użytkownika, tj. gogle VR (mogą także przybrać formę maski), rakietkę tenisową oraz kontroler ruchowy, którym wprowadzamy piłeczkę do gry.

Fizyka obiektów przygotowana została na bardzo wysokim poziomie. Do tego stopnia, że udało mi się wykonać kilka prostych sztuczek związanych z podkręcaniem piłeczki, które pamiętałem z czasów dzieciństwa. Nie były może one tak skuteczne jak kiedyś, aczkolwiek odniosłem wrażenie, że każda odbita piłka kierowała się mniej więcej tam, gdzie poleciałaby w rzeczywistości. Udało mi się np. podkręcić ją tak, że po odbiciu od stołu wróciła do mnie.

Imersji rozgrywce dodaje realistyczny dźwięk obijanej piłeczki, która w momencie kontaktu z rakietką powoduje lekkie drżenie kontrolera.

Tryby rozgrywki

W grze znajdziemy tryb dla jednego gracza pozwalający zmierzyć się ze sztuczną inteligencją. Autorzy przygotowali 5 poziomów rywali (od „amatora” do „legendary”), z których każdy powinien znaleźć godnego siebie przeciwnika. Solo swoje umiejętności możemy podszlifować również w kilku mini-grach, głównie polegających na trafianiu piłeczką w wyznaczone cele.

Bardzo przyjemnie wypada rozgrywka w trybie mulitiplayer. Pomimo przezroczystych awatarów możemy zauważyć nawet najmniejszy ruch rakietki przeciwnika oraz mniej więcej to jaką postawę w danej chwili przyjmuje. Widzimy też kiedy się spoci i wyciera rękawem czoło, kiedy poprawia gogle na głowie oraz kiedy przeprasza nas gestem uniesionej ręki po zagraniu piłeczki w kant stołu.

Podsumowanie

W grze na pewno przydałby się tryb kariery, w którym z czasem trafiamy na coraz silniejszych przeciwników. Choćby coś podobnego do tego, który zawiera polska produkcja Racket Fury: Table Tennis VR, swoją drogą o połowę tańsza, a też zbierająca bardzo pozytywne opinie.

Niemniej, jeżeli lubisz grać w ping-ponga, a z jakiś powodów nie chcesz kupować stołu lub nie masz czasu, aby jechać w miejsce gdzie taki stół jest i dodatkowo szukać partnera do gry, Eleven: Table Tennis VR jest bardzo interesującą i dopracowaną produkcją w pełni zasługującą na miano symulatora.


Eleven: Table Tennis VR

Testowane na: Oculus Rift (CV1)
Producent: For Fun Labs
Wydawca: For Fun Labs
Dostępne w: Oculus Store (Oculus Rift) & Steam (HTC Vive, Oculus Rift)