Oculus Rift VR

Tak przynajmniej twierdzi prezes Oculus VR – Brendan Iribe, który bardzo optymistycznie rysuje wizje jakie stoją przed światem „virtual reality”. Iribe jednocześnie uważa, że głównym punktem, który musi zostać spełniony, aby wirtualna rzeczywistość się upowszechniła jest kwestia dostępności odpowiedniego oprogramowania oraz gier. Co prawda już teraz istnieje wiele starszych tytułów, które z powodzeniem pozwolą nam zaznać uczucia immersji, jednak dopiero nowe gry, pisane z myślą o okularach Oculus Rift, pokażą możliwości o których do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć.

Do niedawna największym problemem inżynierów pracujących nad Oculus Riftem była choroba lokomocyjna, która wywoływała zawroty głowy oraz mdłości wśród użytkowników pierwszej wersji gogli. Jednak niedawno osiągnięto w tej dziedzinie prawdziwy przełom, większy niż się spodziewano. Początkowo producenci liczyli, że przynajmniej 80% osób korzystających z Oculusa nie uświadczy już problemów zaburzeń błędnika. Okazało się, że aż 98% beta-testerów najnowszej deweloperskiej wersji urządzenia (DK2) nie raportowało żadnych skutków ubocznych podczas eksploracji wirtualnych światów.

Wizje, które kreśli Iribe mogą mieć przełożenie na rzeczywistość, zważywszy na to jakim zainteresowaniem cieszą się obecnie technologie związane z Oculus Rift. Czy ktoś o zdrowych zmysłach w latach 80-tych przypuszczał, że dziś prawie każdy będzie posiadał smartfona? Na ile taka przyszłość jest realna w przypadku VR? Iribe jest zdania, że nic nie jest już w stanie zatrzymać szybkiego postępu w jakim rozwija się technologia wirtualnej rzeczywistości, tak samo jak nikt nie był w stanie powstrzymać rozwoju komputerów PC czy telefonów komórkowych.

{źródło: gamesindustry]