Po sukcesie strzelanki Raw Data studio Survios postanowiło pójść za ciosem i przygotowało kolejną produkcję dedykowaną użytkownikom gogli VR. Zapraszamy na recenzję Sprint Vector – gry, w której pasek energii zastępuje nasza aktualna kondycja.


Sprint Vector

Testowane na: Oculus Rift (CV1)
Producent: Survios
Wydawca: Survios
Dostępne w: Oculus Store (Oculus Rift) & Steam (HTC Vive / Rift) & PS Store (PSVR)


Wprowadzenie

Autorzy gry Sprint Vector określają ją mianem emocjonującej platformówki napędzanej autorskim systemem ruchu, który pozwala na zupełnie nowy poziom zanurzenia w wirtualnej rzeczywistości. W założeniach produkcja miała być czymś w rodzaju połączenia sportowej rywalizacji z interaktywnymi teleturniejami, w których rozgrywka polega na pokonywaniu tras za pomocą skakania, latania i wspinania się po różnego rodzaju przeszkodach.

Tytuł oferuje publiczny i prywatny tryb multiplayer dla ośmiu graczy oraz 12 zróżnicowanych torów wyścigowych. W Sprint Vector może zagrać także solo. Naszymi przeciwnikami jest osiem postaci „z każdego zakątka galaktyki”.

Oprawa graficzna

Gra posiada kolorową, cukierkową wręcz oprawę wizualną składającą się z obiektów 3D wykonanych w technice low poly. W związku z tym Sprint Vector nie zachwyca graficznie, ale prezentuje solidny jak na VR-ową produkcję poziom.

Mapy są na prawdę duże, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że pokonanie ich przy średniej prędkości 30-40 km/h zajmuje około 2-3 minuty. Choć w grze możemy wcielić się w 8 różnych postaci, tak na prawdę nie ma znaczenia którą z nich wybierzemy. Pełnią one jedynie rolę naszego awatara i nie posiadają żadnych indywidualnych umiejętności.

Mechanika i sterowanie

Rozgrywka w Sprint Vector jest bardzo szybka i technicznie dosyć skomplikowana. Wymaga od użytkownika nauczenia się kilku gestów, które należy wykonywać w odpowiednich miejscach mapy. Istotna jest także znajomość danej lokacji, bowiem poupychane zostały w nich różnego rodzaju skróty pozwalające oszczędzić czas oraz energię i ostatecznie zameldować się na mecie przed przeciwnikami.

Świat gry przemierzamy poruszając się w sposób podobny do jazdy na nartach i odpychania się kijkami od podłoża. W tym przypadku ruchy rękoma wykonujemy jednak naprzemiennie, w związku z czym nasza postawa bardziej przypomina jazdę na łyżwach. Ma to sens, bowiem taka technika lokomocji powinna w znaczący sposób zmniejszyć objawy choroby symulacyjnej odczuwanej przez bardziej wrażliwych graczy. Nasze ciało faktycznie jest w ruchu o czym możemy przekonać się po każdym wyścigu, zdejmując gogle i przecierając spocone czoło.

Oprócz sunięcia niczym łyżwiarz po lodowisku musimy także skakać, wspinać się, omijać przeszkody, a nawet latać w momentach, gdy wymaga tego architektura toru. Ponadto zastosowano tu system znanych z gier typu „Mario Kart” tzw. power-upów, dzięki którym możemy np. zwiększyć prędkość ruchu lub sprawić problemy przeciwnikowi.

Pułapki są dosyć trudne do zastawienia, ponieważ musimy to zrobić celując kontrolerem w wybrany fragment toru i jednocześnie nie wybić się z rytmu. Należy także pamiętać, że w każdym momencie możemy stać się ich ofiarą, co może pokrzyżować plany na dobre miejsce w klasyfikacji biegu. Warto więc rzetelnie podejść do dostępnych w grze tutoriali. Opanowanie wszystkich tych rzeczy jest kluczowe jeżeli chcemy myśleć o wysokich pozycjach.

Tryby gry

Gra posiada tryby dla jednego i dla wielu graczy. Można odnieść wrażenie, że rozgrywka solo została potraktowana trochę po macoszemu. Nie przygotowano bowiem żadnych turniejów lub innych form rywalizacji nagradzających zwycięzcę. Początkowo wszystkie tory poza pierwszym są zablokowane. Wystarczy jednak raz go ukończyć, aby odblokował się następny. Twórcy Sprint Vector przygotowali co prawda także dziewięć wyzwań polegających np. na zebraniu jak największej ilości monet czy też ukończeniu poziomu z załączonym cały czas nitro. Są one ciekawie zaprojektowane, ale nie rekompensują braku typowej kariery single-player.

Ścigając się ze sztuczną inteligencją zauważyłem pewne algorytmy, które nie każdemu mogą przypaść do gustu. Sterowane przez komputer postacie pozornie poruszają się ze stałą prędkością. Wystarczy jednak, że znacząco zwolnimy, np. zatrzymując się na przeszkodzie, a nasi przeciwnicy zaczną zachowywać się dziwnie i będą wybierać tor jazdy mający z optymalnością niewiele wspólnego. Nie jestem pewien jak działa to w drugą stronę, w momencie gdy to gracz osiągnie znaczącą przewagę nad współuczestnikami biegu. Każda moja próba obejrzenia się do tyłu i zwrócenia na to uwagi przeważnie kończyła się uderzeniem w ścianę lub zjechaniem na pobocze trasy. Niemniej już samo wyprzedzenie wszystkich rywali wymaga od nas sporego wysiłku połączonego z poprawnie wykonywanymi ewolucjami.

Znacznie ciekawie prezentuje się tryb wieloosobowy, w którym to mierzymy się z innymi graczami i ich słabościami. Nawet pomimo późnych godzin nie mogłem narzekać na brak chętnych do wspólnej rozgrywki.

PRZEGLĄD RECENZJI
Oprawa graficzna
7
Mechanika i sterowanie
9
Poziom imersji i subiektywne wrażenie ogólne
8
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOculus Rift po raz pierwszy wyprzedza HTC Vive w ankiecie Steam
Następny artykułNajciekawsze filmiki 360º – luty 2018